Więcej tym samym zespołem
Kiedy firma rośnie, pierwszy odruch to zatrudnić kolejną osobę. Ja najpierw pytam, czy tej pracy nie może wykonywać system.
Większość firm, z którymi rozmawiam, ma ten sam problem. Pracy przybywa szybciej niż ludzi, a każda nowa osoba oznacza rekrutację, wdrożenie, kolejne spotkania i kolejny kanał, w którym gubią się informacje. Czasem zatrudnienie to dobry ruch. Często jednak to najdroższy sposób na rozwiązanie problemu, który tak naprawdę leży w procesach.
Trzy pytania, zanim otworzycie rekrutację
- Ile czasu zespół spędza na przepisywaniu danych z jednego systemu do drugiego?
- Jaką pracę wykonuje człowiek tylko dlatego, że dwa narzędzia nie potrafią się ze sobą dogadać?
- Co by się stało, gdyby pierwszą wersję dokumentu, oferty albo opisu napisała AI, a człowiek tylko ją poprawił?
Jeśli odpowiecie na te pytania uczciwie, zwykle znajdziecie dziesiątki godzin miesięcznie, które nie mają sensu dla nikogo. To nie jest praca, którą powinien wykonywać kolejny pracownik. To praca, której nie powinien wykonywać nikt.
Produkt zamiast kolejnego miejsca przy biurku
Moje podejście jest proste. Znajduję miejsce, w którym praca utyka, i buduję mały produkt, który ten zator usuwa. Czasem to połączenie sklepu internetowego z księgowością, innym razem wewnętrzne narzędzie do ofert albo automatyczna obsługa zapytań. Rezultat nie musi być duży. Musi być niezawodny, a ludzie muszą chcieć z niego korzystać.
Ważne jest to, że taki produkt nie rośnie razem z liczbą zamówień. Ktoś, kto ręcznie przepisuje sto zamówień dziennie, przy dwustu potrzebuje drugiej osoby. Integracja obsłuży jedno i drugie tak samo.
Ludzie do tego, co potrafią tylko ludzie
Celem nie jest nikogo zastąpić. Celem jest to, żeby ludzie w firmie robili to, co wymaga osądu: rozmawiali z klientami, podejmowali decyzje, wymyślali. Rutynę niech weźmie na siebie system.
Gdy to się uda, firma zrobi więcej tym samym zespołem, a do tego ten zespół jest bardziej zadowolony. Przepisywanie zamówień nikogo nie bawi.